Logo Motoroli 2005 ma znaczenie znacznie wykraczające poza zwykły branding korporacyjny. Reprezentuje erę dominacji amerykańskiej inżynierii w komunikacji bezprzewodowej i systemach elektronicznych. Dziś Motorola, Inc. istnieje jako marka dziedzictwa, z siedzibą główną w Chamburgu w stanie Illinois. Jednakże firma, którą widzimy dzisiaj na papierze, jest wynikiem poważnych zmian strukturalnych. W 2011 roku pierwotny gigant podzielił się na dwa odrębne podmioty: Motorola Mobility i Motorola Solutions. Podział ten nie był jedynie przetasowaniem biurokratycznym. Było to strategiczne oddzielenie elektroniki użytkowej od technologii komunikacji profesjonalnej.
Jak firma Galvin Manufacturing stała się Motorolą
Aby zrozumieć współczesne podziały, trzeba cofnąć się do skromnych początków w Chicago. Historia zaczyna się w 1928 roku, kiedy bracia Paul i Joseph Galvin założyli firmę Galvin Manufacturing Corporation. Nie zaczynali od smartfonów ani satelitów. Zaczęli od „eliminatora baterii”.
To urządzenie rozwiązało konkretny i irytujący problem. Podłączał radia zasilane prądem stałym (baterie) do zasilania prądem przemiennym. W tamtym czasie prąd przemienny był dostępny w prawie dwóch trzecich gospodarstw domowych w USA. Wymiana baterii pozwoliła użytkownikom wyeliminować częste zmiany baterii, które nękały radiosłuchaczy. To było praktyczne. To było pomocne.
Do 1930 roku Galvinowie skupili się na rynku samochodowym. Wprowadzili niedrogie radio samochodowe o nazwie po prostu „Motorola”. Sama nazwa stała się potężnym narzędziem marketingowym. To nie był tylko produkt; stała się najpopularniejszą opcją dla nowych samochodów. Zestaw na rynek wtórny również odniósł ogromny sukces. Właściciele samochodów tego chcieli, a dealerzy instalowali go jako wyposażenie standardowe.
Na tym nie koniec innowacji. W 1937 roku firma rozszerzyła swój asortyment, wypuszczając na rynek domowe radia stołowe. Prawdziwy przełom nastąpił jednak ponownie w sektorze motoryzacyjnym. Motorola wprowadziła na rynek pierwsze radio samochodowe z przyciskiem. Ta niewielka część mechaniczna zmieniła sposób, w jaki kierowcy wchodzą w interakcję ze swoimi samochodami. Dzięki temu ustawianie stacji było bezpieczniejsze i wygodniejsze podczas jazdy.
„Stało się to najpopularniejszą opcją w przypadku nowych samochodów, a także odnoszącym sukcesy produktem na rynku wtórnym”.
Te wczesne kroki ugruntowały reputację technologii jako niedrogiej i niezawodnej. Bracia nie tylko tworzyli gadżety. Rozwiązali problemy infrastrukturalne zwykłych Amerykanów. Przejście z akcesoriów akumulatorowych na integralną część amerykańskich samochodów przygotowało grunt pod dziesięciolecia wzrostu. Stworzyło to wizerunek marki kojarzonej z mobilnością i komunikacją na długo zanim słowo „bezprzewodowy” stało się modnym trendem.
Fundamenty położone w Chicago podczas Wielkiego Kryzysu ostatecznie wsparły globalne imperium. Jednak droga od wymiany akumulatora do upadłej korporacji nie była ani prosta, ani prosta. Radio przyciskowe to był dopiero początek. Prawdziwy sprawdzian ich umiejętności inżynieryjnych miał dopiero nadejść.
Strategia przetrwania, która stworzyła Motorolę
Produkcja Galvin krwawiła. Wielki Kryzys nie tylko spowolnił rozwój firmy; prawie ją to zabiło. Przychody spadły o ponad jedną trzecią. Personel został zredukowany o dwie trzecie. Większość pracowników odeszła.
Na czele firmy stali bracia Galvin, którzy nienawidzili związków zawodowych. Argumentowali, że ich płaca początkowa wynosząca 40–60 centów za godzinę była hojna w porównaniu ze średnią w branży wynoszącą 25–35 centów. Ale oświadczenia nie pokryły rachunków. Aby przetrwać, brali każdy kontrakt, jaki tylko mogli znaleźć, nawet od firm, których pracownicy strajkowali.
W 1938 roku pracowali dla Philco Corporation podczas jej sporów pracowniczych. To była taktyka przetrwania, a nie manifestacja zasad. Po prostu przeżyj.
Od radiotelefonów policyjnych po technologię pola walki
W roku 1940 firma zmieniła kurs. Potrzebowali produktów, które będą się trzymać. Pierwszym wprowadzonym przez nich dwukierunkowym systemem radiowym było radio policyjne AM. W tym samym roku szybko rozprzestrzenił się na Bowling Green w Kentucky.
Potem przyszedł Handie-Talkie. Było to urządzenie AM z długą anteną. Używali go żołnierze podczas II wojny światowej, jednak miał on ograniczenia. Problemem były zakłócenia. Zasięg był ograniczony.
Technologie rozwijają się szybko. Systemy oparte na AM zostały szybko zastąpione technologiami FM. Decydująca zmiana nastąpiła w 1943 roku. To wtedy Galvin Manufacturing wynalazł radio FM.
Motorola SCR-300-A
To nie była tylko najlepsza stacja radiowa. To był punkt zwrotny na polu bitwy. Motorola Walkie-Talkie, model SCR-300-A, ważyła około 35 funtów. Zasięg wynosił około 2 mil. Zaprojektowany przez Daniela E. Noble’a, Henry’ego Magnuschiego, Billa Vogila, Lloyda Morrisa i Marion Bond, służył na każdym teatrze działań wojennych podczas wojny.
Dwukierunkowe radio było używane podczas działań wojennych na każdym teatrze działań wojennych i jest uważane za decydujący czynnik w wielu zwycięstwach aliantów na polu bitwy.
Żołnierze nosili go w specjalnych plecakach. Komunikacja na większe odległości przy znacznie mniejszych zakłóceniach oznaczała wyraźniejsze rozkazy. Mniej nieporozumień. Mniej błędów.
Oryginalne walkie-talkie ważyło około 35 funtów (16 kg). Jak na dzisiejsze standardy, nie było to łatwe. Ale pracowała. Tam, gdzie zawiodło AM, odniosło sukces FM. Różnica nie była subtelna. Była zdecydowana.
Dlaczego FM wygrał
Zakłócenia zabijały sygnały AM. FM przeciął hałas. Dlatego tak ważna była wymiana w 1943 roku. To nie była tylko aktualizacja. To był skok.
Zwycięstwa aliantów na polu bitwy wiązały się z niezawodną komunikacją. Bez niej koordynacja działań wojsk była niemożliwa. SCR-300-A umożliwił tę koordynację. Nie był to jedyny czynnik. Ale on był zdecydowany.
Galvin Manufacturing przetrwał kryzys, podejmując kontrakty, które inni odrzucili. Potem wymyślili technologie, które wygrywały wojny. Nie przez przypadek. Ale jeśli to konieczne.
Handie-Talkie zniknęło. Urządzenie SCR-300-A jest teraz opisane w instrukcjach obsługi. Dokument TM11-242 to dokumentuje. Ale przejście z AM na FM zmieniło wszystko. Od bałaganu do przejrzystości. Od ograniczeń po zasięg.
Kto kontroluje sygnał, kontroluje pole bitwy. Oto cena wywoławcza. Lepiej
Jak Motorola przeszła z radia na technologię do salonu
W 1943 roku Motorola wyszła poza swoje wojskowe korzenie i po raz pierwszy sprzedała swoje produkty ogółowi społeczeństwa. W 1945 roku tożsamość korporacyjna została wzmocniona, kiedy firma oficjalnie zmieniła nazwę na Motorola, Inc. Nie była już tylko dostawcą; stała się rozpoznawalną marką gospodarstwa domowego.
Przejście na elektronikę użytkową przyspieszyło. W 1948 roku firma wprowadziła na rynek Golden View. To nie był kolejny gadżet. Był to pierwszy telewizor, który kosztował mniej niż 200 dolarów. Konstrukcja z charakterystyczną siedmiocalową okrągłą lampą elektronopromieniową odróżnia go od konkurentów z tradycyjnymi prostokątnymi korpusami.
Strategia zadziałała. Do 1954 roku Motorola miała 10% rynku telewizyjnego w Stanach Zjednoczonych. Firma nie zajmowała się wyłącznie sprzedażą sprzętu. Tworzyła swoją publiczność.
W 1953 roku firma rozpoczęła produkcję własnych treści programowych. Motorola TV Hour to cotygodniowy serial dramatyczny, którego celem jest przykucie widzów do ekranów. Program poprowadził Robert Galvin, syn założyciela Paula Galvina, a następnie wiceprezes. Był to wczesny przykład integracji pionowej: kontrolowanie treści, zwiększanie popytu i sprzedawanie odbiorcom.
Asortyment produktów konsumenckich stale się poszerzał. W połowie dekady Motorola weszła na rynek gramofonów high-end. Firma nie była już tylko firmą komunikacyjną. Zajęła się dobrą zabawą.
Od mocy transmisji radiowej do samochodowego sprzętu audio
To przejście nie nastąpiło z dnia na dzień. Motorola otrzymała licencję na opracowanie tranzystora od Bell Labs w 1952 roku. Cel był prosty: zastąpić nieporęczne, ciężkie i drogie zasilacze lampowe, które sprawiały, że wczesne radia były nieporęczne. Było to praktyczne ulepszenie spowodowane ograniczeniami inżynieryjnymi, a nie marketingowym szumem.
W 1956 roku strategia nabrała kształtu. Firma wprowadziła na rynek radiotelefony hybrydowe. Urządzenia te wykorzystywały zarówno lampy próżniowe, jak i tranzystory. Był to pierwszy prawdziwy krok Motoroli w elektronikę użytkową. Na sukces nie trzeba było długo czekać. Firma nie wykorzystywała tej technologii tylko na własne potrzeby. Zaczęła sprzedawać tranzystory innym producentom. W tym samym roku Motorola założyła oddział produktów półprzewodnikowych w Phoenix w Arizonie.
Wielkość produkcji szybko rosła. Do 1962 roku katalog obejmował ponad 4000 różnych komponentów elektronicznych. Jakie branże je kupiły? Przemysł samochodowy stał się jednym z największych wczesnych rynków. Producenci samochodów potrzebowali elektroniki, aby stworzyć alternatory, które zastąpiłyby stare alternatory prądu stałego, które można było znaleźć w większości samochodów w latach sześćdziesiątych.
Ale najbardziej zauważalna aplikacja pojawiła się później. W 1965 roku Motorola połączyła siły z Ford Motor Company i RCA. Opracowali ośmiokanałowy odtwarzacz kasetowy do samochodów. Stało się integralną częścią samochodowych systemów audio, wyznaczając wyraźne przejście od komponentów przemysłowych do produktów konsumenckich.
Tranzystor pojawił się w 1947 roku. Bell Labs ogłosiło ten wynalazek. W skład zespołu weszli John Bardeen, Walter H. Brattain i William B. Shockley. Ta podstawa sprzętowa ostatecznie umożliwiła Motoroli kolejny duży skok. Najpierw jednak firma musiała zmienić sposób myślenia o swoich klientach.
Zmiana grupy docelowej
Robert Galvin objął prezydenturę w 1956 roku. Motorola osiągnęła już sukces. Elektronika użytkowa była silną marką. Ludzie ufali temu imieniu. Galvin dostrzegł kolejną szansę. Nie chciał po prostu sprzedawać gospodarstwom domowym. Chciał sprzedać przedsiębiorstwom. Oraz agencje rządowe.
To nie była tylko subtelna zmiana. To była całkowita zmiana strategii. Kompania odwróciła się od salonu w kierunku sal konferencyjnych i pola bitwy. Logika była prosta. Umowy biznesowe są większe. Są bardziej stabilne. Tworzą infrastrukturę.
W otchłań
Dowód przyszedł szybko. Do roku 1962 Motorola była głęboko zaangażowana w wyścig kosmiczny. Nie produkowali już tylko radia do ciężarówek. Stworzyli sprzęt do misji bezzałogowych. Program Mariner opierał się na sprzęcie komunikacyjnym Motoroli. To było środowisko, w którym stawka była wysoka. Nie było miejsca na błędy.
Potem przyszedł czynnik ludzki. Następnie nastąpił program Gemini. Załogowe loty kosmiczne wymagały niezawodnych kanałów komunikacji. Dostarczyła je Motorola. Technologia musiała działać w próżni, przy dużych prędkościach, bez najmniejszego marginesu błędu. Firma udowodniła, że potrafi wytrzymać presję.
Lądowanie na Księżycu
Szczyt tej ery nastąpił w 1969 roku. Apollo 11. Neil Armstrong postawił stopę na powierzchni Księżyca. Jego głos powrócił na Ziemię. Sygnał nie przeszedł żadnym kablem. Przeszedł przez transponder zaprojektowany przez Motorolę.
Wiadomość z Księżyca została przesłana za pośrednictwem transpondera opracowanego przez Motorolę.
To nie był tylko komponent. Był to krytyczny węzeł najchętniej oglądanego wydarzenia w historii. Każde słowo wypowiedziane przez Armstronga i Buzza Aldrina zależało od tego sprzętu. Firma przeszła od produktów konsumenckich do najnowocześniejszych rozwiązań w zakresie globalnej komunikacji.
Ta zmiana zdefiniowała kolejne dziesięciolecia. Trzon działalności stanowili klienci biznesowi i sektora publicznego. Marka konsumencka pozostała, ale motorem wzrostu stał się inny segment. Program kosmiczny potwierdził skuteczność rozwiązań inżynierskich. Potwierdziło także wykonalność modelu biznesowego.
Dlaczego miało to znaczenie dla ceny akcji? To zrobiło różnicę, ponieważ zmniejszyło ryzyko. Trendy konsumenckie się zmieniają. Rządy mają kontrakty długoterminowe. Dywersyfikacja pozwoliła Motoroli przetrwać burze gospodarcze, które mogły przytłoczyć firmy skupiające się wyłącznie na konsumentach.
Transponder na pokładzie Apollo 11 stał się odznaką honorową. Udowodnił, że firma potrafi działać na najwyższym poziomie. Ale stworzył też precedens. Nacisk położono na niezawodność. Na skalę. O rozwiązywaniu problemów organizacji z głębokimi kieszeniami.
Trend konsumencki nie zniknął. Radiotelefony dla policji i straży pożarnej pozostały dużym biznesem. Ale prestiż spoczywał w towarzyszach. W sondach. Na misjach, które zaprowadziły ludzkość dalej niż kiedykolwiek.
Decyzja Galvina zmieniła wszystko. Firma przestała patrzeć w lustro i zaczęła patrzeć w gwiazdy. Sprzęt ewoluował. Strategia została wzmocniona. Rynek się zmienił.
Co się stanie, jeśli umieścisz wszystko w jednym sektorze? Przeżywasz boom. Możesz nie przetrwać kryzysu. Motorola wybrała sektor, który nie upadł. Nie dlatego, że było bezpiecznie. Ale dlatego, że było to konieczne.
Przeł
Zwróć się w stronę mikroprocesorów i dominacji w systemach wbudowanych
Do roku 1974 strategia Motoroli gwałtownie odeszła od jej konsumenckich korzeni. Firma sprzedała swoją linię telewizyjną Quasar japońskiej korporacji Matsushita Electrical Industrial Co., Ltd. Decyzja ta skutecznie zakończyła większość jej historycznej działalności w zakresie elektroniki użytkowej. Zmiana ta wynikała nie tylko z wyjścia z rynku, ale z możliwości skorzystania z innej technologii.
W tym samym roku Motorola wypuściła do sprzedaży producentom komputerów swój pierwszy mikroprocesor. To nie było tylko drobne wydarzenie. To zapoczątkowało erę dominacji. Najpopularniejszymi chipami firmy są procesory z serii MC680x0. Procesory te zasilały wczesne komputery Apple Macintosh. Były one również używane w stacjach roboczych stworzonych przez Sun Microsystems, Inc. i Silicon Graphics, Inc. w latach 80. i na początku 90. XX wieku.
Nacisk na obliczenia o wysokiej wydajności był kontynuowany w 1993 roku. Motorola opracowała pierwszy konsumencki chip RISC (o zmniejszonym zestawie instrukcji). Dokonano tego we współpracy z IBM i Apple Computer, Inc. (obecnie Apple Inc.). Cel był jasny: wyprzeć Intela z pozycji wiodącego sprzedawcy mikroprocesorów. W rezultacie powstał układ PowerPC. Nie udało mu się jednak wyprzeć Intela z pozycji lidera. Próba nie powiodła się.
Motorola nie pozostawała jednak bezczynna. Odniosła ogromny sukces w innej dziedzinie: wbudowanych mikroprocesorach. Te chipy stały się wszechobecne. Trafiły do systemów sterowania samochodami. Obsługiwali przemysłowe systemy sterowania. Zasilały urządzenia kuchenne, pagery i elektroniczne systemy gier. Znajdowały się w routerach, drukarkach laserowych i przenośnych asystentach osobistych (PDA). Na tym konkretnym rynku Motorola stała się wiodącym producentem. Strategia okazała się skuteczna, gdy firma wycofała się z konkurencji na pograniczu komputerów osobistych i zamiast tego kontrolowała stojącą za nią infrastrukturę.
Boom na telefony komórkowe i ambicje satelitarne
W roku 1977 branża telekomunikacji konsumenckiej przeszła kolejną poważną zmianę. Motorola opracowała przenośny telefon bezprzewodowy. Komunikował się z publiczną siecią telefoniczną poprzez system „komórek” krótkiego zasięgu. Stało się to podstawą nowoczesnej komunikacji mobilnej.
Do 1985 roku większość dużych miast na świecie instalowała systemy komórkowe. Technologia ta nie jest już eksperymentalna. Zaczęło się skalować. Dwa lata później, w 1989 roku, firma wprowadziła na rynek telefon komórkowy z klapką MicroTAC. Szybko stał się symbolem statusu międzynarodowego. Było to także naprawdę przydatne urządzenie do komunikacji osobistej. Ważny był zarówno design, jak i łączność.
Oszałamiający sukces telefonii komórkowej zainspirował jeszcze ambitniejszy projekt: Iridium. Był to system 66 małych satelitów wystrzelonych na niską orbitę okołoziemską. Celem było zapewnienie łączności praktycznie na całej powierzchni Ziemi. Projekt napotkał znaczne trudności. Weszła na rynek, który został już przekształcony przez sieci naziemne.
Uruchomiony w 1998 r. system Iridium połączył istniejące naziemne systemy łączności. Łączył faksy, pagery, komputery i telefony. Technologia robiła wrażenie. Model ekonomiczny okazał się jednak nie do utrzymania. Usługa nie była w stanie znaleźć zrównoważonego modelu biznesowego w obliczu szybko poprawiającego się zasięgu naziemnej sieci komórkowej. Była sieć satelitarna. To działało. Ale po prostu nie mógł konkurować pod względem kosztów i wygody z tą samą technologią – komunikacją komórkową – która uczyniła MicroTAC zjawiskiem globalnym.
Wszystko zaczęło się od obietnicy całkowitej łączności. W 1983 roku na ulice trafiła Motorola DynaTAC 8000X, pierwszy na świecie przenośny komercyjny telefon komórkowy. Był ciężki. Był drogi. Ale to zadziałało. Ta innowacja przygotowała grunt pod kolejny krok. W 1989 roku Motorola wprowadziła telefon z klapką MicroTAC. Był bardziej pełen wdzięku. Składało się. Stał się symbolem kultury.
Ale za sprytnym sprzętem znacznie bardziej ryzykowny eksperyment się nie powiódł. Tym eksperymentem był Iridium.
Sieć satelitarna została zaprojektowana tak, aby zapewnić zasięg globalny, docierając do miejsc, do których nie docierały wieże komórkowe. Technologia była genialna. Model biznesowy – nie. Usługa okazała się zbyt droga dla przeciętnego konsumenta. Liczba pierwszych użytkowników była nieliczna. Rynek nie był skłonny płacić wyższych cen za połączenia głosowe pomiędzy satelitami.
Dlaczego Motorola porzuciła projekt
Presja finansowa była natychmiastowa i dotkliwa. Straty związane z powstaniem serwisu Iridium szybko rosły. Jednocześnie rosnąca konkurencja ze strony innych producentów telefonów komórkowych spowodowała zmniejszenie marż w segmencie sprzętu. Pojawił się problem z przepływem środków pieniężnych, którego nie można było zignorować.
Rezultatem było strategiczne wycofanie się. Motorola zbyła swoje udziały w Iridium, aby ograniczyć swoją odpowiedzialność. Było to wyjście bolesne, ale konieczne do przeżycia. Firma musiała zaprzestać inwestowania kapitału w firmę, która radziła sobie lepiej niż jej rynek.
Wielka Schizma
Aby rozwiązać problem przepływu środków pieniężnych, Motorola zaczęła wydzielać swoje różne działy w osobne spółki. Nie chodziło tylko o cięcie kosztów. Chodziło o oddzielenie rentownych przedsiębiorstw od korporacyjnej wagi walczącego konglomeratu.
Pierwszy ważny krok został zrobiony w 1999 roku. Grupa półprzewodników Motoroli została sprzedana grupie private equity. Stało się On Semiconductor. To nie była tylko sprzedaż; było to uznanie, że część przedsiębiorstwa ma inną przyszłość niż branża telefonii konsumenckiej.
W 2001 roku grupa zintegrowanych systemów informatycznych została sprzedana firmie General Dynamics Corporation. Dział ten stworzył systemy dla klientów rządowych i wykonawców z branży obronnej. Był to stabilny, niszowy biznes, odrębny od niestabilnego rynku elektroniki użytkowej. Sprzedanie go gigantowi obronności miało sens.
Dziedzictwo półprzewodników
Najtrudniejsza część dotyczyła kluczowych technologii zasilających telefony i komputery. W 2004 roku działalność w zakresie produktów półprzewodnikowych została zreorganizowana i przekształcona w niezależną korporację Freescale Semiconductor, Inc. Sektor ten produkował dla firmy półprzewodniki, w tym chip PowerPC. PowerPC był znaczącym graczem w świecie komputerów, używanym we wszystkim, od wczesnych komputerów Apple po konsole do gier. Wydzielenie tej działalności pozwoliło mu skoncentrować się wyłącznie na projektowaniu i produkcji chipów, bez rozpraszania się rozwojem urządzeń mobilnych.
Ostatnia większa dezinwestycja miała miejsce w 2007 roku. Grupa ds. komunikacji wbudowanej została sprzedana firmie Emerson Electric Co. Grupa świadczyła usługi i produkty producentom z branży obronnej, lotniczej, telekomunikacyjnej, obrazowania medycznego i automatyki przemysłowej. Były to rynki wyspecjalizowane, charakteryzujące się wysokimi marżami. Nie tyle potrzebowali marki Motorola, co solidnej inżynierii.
Konsekwencje
Podział Motoroli nie był tylko serią wyprzedaży. To była restrukturyzacja tożsamości. Firma zrzuciła warstwy. Zachował dział telefonów komórkowych, który ostatecznie został przejęty przez Google i
Punkt zwrotny w Androidzie i separacja firmy
Spadek nie był trwały. Wszystko wymagało twardego restartu.
Pomogła sprzedaż półprzewodników. W 2004 roku na rynek wszedł RAZR V3. Ludzie go kochali. Konstrukcja telefonu z klapką stała się ikoniczna. Ale Motorola nadal traciła pieniądze. Konkurenci na każdym kroku odebrali udziały w rynku.
Potem pojawił się Android.
W 2009 roku Motorola wypuściła smartfony z systemem operacyjnym Google. To był punkt zwrotny. Strategia uległa zmianie. Zamiast samotnie prowadzić wojnę o oprogramowanie, Motorola oparła się na ekosystemie stworzonym przez Google.
Do 2011 roku stary gigant nie mógł już się utrzymać. Podzieliła się na dwie niezależne firmy. Podział był jasny.
Motorola Mobility wkroczyła do segmentu konsumenckiego.
* Smartfony
* Tablety
*Cyfrowe dekodery telewizji kablowej
* Modemy
* Komponenty do sieci domowych
Motorola Solutions przyjęła kontrakty biznesowe i rządowe.
*Radia dwukierunkowe
* Skanery kodów kreskowych
* Montaż sieci komputerowych
To nie był tylko rebranding. To była taktyka przetrwania. Branża sprzętu konsumenckiego potrzebowała świeżego kapitału. Sektor infrastruktury wymagał skoncentrowanych wysiłków.
Google dostrzegł w tym wartość. W 2012 roku kupił Motorola Mobility za 12,5 miliarda dolarów.
Po co płacić tak dużo? Dla patentów. Google chciał chronić Androida przed wojnami patentowymi. Portfolio Motoroli stało się tarczą.
Ale serce Google nie leżało w sprzęcie. Próbowali, ale nie wyszło. Do 2014 roku Google sprzedał Motorola Mobility firmie Lenovo. Chińska firma komputerowa zapłaciła 2,91 miliarda dolarów.
Lenovo zdobyło markę. Fabryki. Urządzenia.
Google zachował patenty.
Dział sprzętu ponownie zmienił właściciela. Własność intelektualna pozostała w wyszukiwarce. Oryginalna marka Motorola, niegdyś pionier w dziedzinie przenośnych telefonów komórkowych, stała się obecnie dziedzictwem na rozdrobnionym rynku.
Co dzieje się z firmą, gdy jej podstawowa tożsamość zostaje zredukowana do kodu i patentów? Sprzęt pozostaje. Nazwa pozostaje. Ale dusza? Trudniej to zmierzyć.
Automat do smartfonów, zanim były modne
Był rok 2007. Świat wciąż odzyskiwał siły po premierze pierwszego iPhone’a. Smartfony były nieporęczne, drogie i używane głównie przez osoby podróżujące służbowo lub entuzjastów technologii. Jeśli chciałeś taki telefon, to udałeś się do sklepu operatora, wypełniłeś stos dokumentów i czekałeś, aż urządzenie się aktywuje.
Następnie Motorola spróbowała czegoś niezwykłego.
Zainstalowali automat INSTANTMOTO do sprzedaży urządzeń mobilnych. Wyglądał jak stylowy, futurystyczny bank komórek. Podszedłeś, przeciągnąłeś swoją kartę kredytową i wyszedłeś z telefonem w niecałą minutę. Bez sprzedawcy. Bez podpisania umowy. Po prostu kup i idź.
Po co sprzedawać telefony w automatach?
Logika stojąca za Motorolą INSTANTMOTO była prosta: tarcie zabija sprzedaż.
W sklepach detalicznych utworzyły się kolejki. Personel często był rozproszony lub niechętny do pomocy. Na szybki zakup – wymianę telefonu, prezent dla dziecka, zakup pod wpływem impulsu – tradycyjny model był za powolny. Maszyna zapewniała natychmiastowość.
„Chcieliśmy usunąć bariery wejścia” – powiedziała wówczas Motorola.
Umieścili te urządzenia w obszarach o dużym natężeniu ruchu. Centra handlowe. Lotniska. Być może nawet w niektórych dużych sieciach handlowych. Zamysłem była wygoda. Był to handel detaliczny w trybie automatycznym.
Rzeczywistość sprzętowa
To nie były tylko pudełka ze szczelinami. Były złożone.
Wewnątrz inwentarzem sterowała automatyczna maszyna. Śledził, jakie modele są dostępne. Obsługiwał płatności. Bezpiecznie wypuścił urządzenie. Niektóre jednostki umożliwiały nawet usługi aktywacyjne, chociaż często było to ograniczone w zależności od partnerstwa przewoźnika.
Same telefony były wówczas typową ofertą ze średniej półki. RAZR V3 nadal był królem, ale były też inne modele. INSTANTMOTO nie sprzedawało najnowszych flagowych urządzeń. Sprzedawał niedrogą komunikację mobilną klasy podstawowej.
Dlaczego nie stało się to wszechobecne?
Nie wszędzie je dziś widać. Nie dlatego, że była to awaria techniczna. Ale ponieważ rynek posunął się dalej.
Dominowały umowy z operatorami. W latach 2007-2009 zakup telefonu bez umowy był rzadkością. Normą były dotowane urządzenia powiązane z planami dwuletnimi. Maszyny nie były w stanie z łatwością poradzić sobie ze złożonymi obliczeniami dotacji i kontrolami zdolności kredytowej wymaganymi w przypadku takich kontraktów. Zostały zaprojektowane z myślą o zakupie za gotówkę.
Smartfony stawały się coraz inteligentniejsze. Gdy iPhone i Android zawładnęły rynkiem, telefony stały się urządzeniami osobistymi. Ludzie chcieli z kimś porozmawiać. Chcieli porównać funkcje. Chcieli wymienić swoje stare urządzenie. Maszyna nie przyjęła wymiany. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego Model B miał lepszą żywotność baterii.
Wygoda przeniosła się do Internetu. Handel elektroniczny się rozwinął. Amazon rozpoczął sprzedaż telefonów z dostawą następnego dnia. Po co czekać na maszynę, która może być pusta lub zepsuta, skoro możesz ją dostać za darmo w domu?
Dziedzictwo dziwnego eksperymentu
InstantMOTO firmy Motorola było przebłyskiem przyszłości handlu detalicznego, która nigdy w pełni nie nadeszła.
Pokazało, że ludzie cenią szybkość. Pokazał, że w przypadku prostych transakcji automatyzacja może się sprawdzić. Podkreślił jednak także ograniczenia automatyzacji w przypadku złożonych produktów.
Dziś mamy samoobsługę przy kasach. Mamy sklepy Amazon Go, które skanują Twoje produkty, gdy wychodzisz. Posiadamy kioski do rezerwacji biletów. Ale u nas nie ma kiosków, w których można by kupić flagowe smartfony.
Dlaczego? Bo zaufanie…




























