Thomas Malthus nie zaczynał jako sławny ekonomista. Zaczął w cieniu. W 1798 roku opublikował Esej o zasadzie populacji, nie podając swojego nazwiska. Anonimowość stała się jego tarczą.
Książka ta podważyła optymistyczny pogląd, że postęp ludzkości jest nieunikniony. Ale tak nie było.
Malthus na tym nie poprzestał. Początkowy esej był tylko iskrą. W latach 1803-1826 kilkakrotnie wracał do rękopisu. Nie tylko go edytował. Rozszerzył to. Każde nowe wydanie od 1803 roku zawierało więcej danych faktycznych. Dodał ilustracje. Uczynił argument ostrzejszym.
Główna teza pozostała niezmieniona. Populacja rośnie geometrycznie. Produkcja żywności rośnie wykładniczo. Przepaść się powiększa. Rezultatem jest cierpienie. Jednak z każdą edycją dane stawały się coraz bardziej znaczące.
Pisał także broszury. Krótkie, ostre traktaty ekonomiczne były szeroko rozpowszechniane. Podtrzymali dyskusję.
W 1820 opublikował „Zasady ekonomii politycznej”. Była to książka będąca wykładem jego filozofii ekonomicznej. Powiązała jego poglądy na temat populacji z szerszą dynamiką rynku.
Malthus zbudował karierę na jednym niewygodnym pomyśle. Poświęcił dziesięciolecia na jego ochronę. Nie ograniczył się do jednego eseju. Kontynuował dodawanie dowodów. Kontynuował rozwijanie swojej argumentacji. Praca rosła. Potem nastąpiły kontrowersje.




















