Większość rad udzielanych emerytom sprowadza się do jednego: kupuj więcej. Więcej ubezpieczeń, więcej gadżetów, więcej wszystkiego „na wszelki wypadek”. Certyfikowany planista finansowy Kevin Lum nie zgadza się z tym podejściem. On widzi sytuację inaczej: jego zdaniem większość takich zakupów po prostu pożera oszczędności, nie zapewniając przy tym realnego bezpieczeństwa. Łatwo jest wydawać pieniądze, żeby czuć się bezpiecznie. Trudniej jest zaoszczędzić te środki, powstrzymując się od niepotrzebnych wydatków.

Iluzja ubezpieczenia

Czym dokładnie są „odsetki podlegające ubezpieczeniu”? Lum zadaje to pytanie nie bez powodu. Ubezpieczenie na życie nie zapewnia spokoju ducha. Ma ono na celu zrekompensowanie utraty dochodów w przypadku śmierci ubezpieczonego, tak aby osoby pozostające na jego utrzymaniu nie pozostały bez środków do życia. To proste. Jednak około 90% emerytów i rencistów nadal kupuje takie polisy. Robią to dla poczucia komfortu, chociaż tak naprawdę nie potrzebują dochodu zastępczego. Jeśli nikt inny nie jest zależny od Twojego wynagrodzenia, czy naprawdę potrzebujesz polisy, która nie zapewnia żadnych wypłat poza pobieraniem prowizji?

Opłaty dożywotnie są dokuczliwe

Renty zmienne (renty ze zmiennym dochodem) wydają się bezpieczne. Reklamowane są jako narzędzia gwarantowane. Ale jest pewien haczyk w drobnym druku. Opłaty. Mówimy o 3–4% rocznie. Opłaty te są często nazywane „opłatami za opakowanie” i są niezwykle tajne. Są ukryte w strukturze kosztów i ukryte w umowach. Nawet doświadczeni inwestorzy mogą je przeoczyć.

To, co na papierze wygląda na niewielką opłatę, może w ciągu całego życia pochłonąć dziesiątki, a nawet setki tysięcy dolarów.

Matematyka jest tutaj bezlitosna. Płacisz więcej za przywilej umożliwienia komuś innemu opanowania strachu przed utratą pieniędzy.

Nadpłata środków

Płacisz wysokie opłaty za zarządzanie funduszem? Prawdopodobnie powinieneś przestać to robić. Lum sugeruje zadać sobie pytanie: co tak naprawdę osiąga ten fundusz? Często – nic specjalnego. Morning Star zauważa, że ​​dla młodszych inwestorów wartość jest ważniejsza, ale kiedy jesteś na emeryturze? Niski koszt jest królem. Potrzebujesz efektywności podatkowej. Potrzebujesz przepływu środków pieniężnych. Wysokie prowizje pożerają jedno i drugie. Po co płacić więcej, skoro fundusze indeksowe oferują taką samą ekspozycję za grosze? Niższe koszty to więcej pieniędzy w kieszeni na zakupy spożywcze i czynsz.

Gwarancja, że nigdy nie użyjesz

Consumer Reports przeprowadził obliczenia. Większość osób kupujących przedłużone gwarancje wydaje więcej na samą umowę niż oszczędza na naprawach. To przegrana gra. Urządzenia AGD rzadko psują się w okresie przedłużonej gwarancji. A jeśli się zepsuje, koszt naprawy jest często niższy niż opłata roczna, którą już uiściłeś. Sprawdź warunki swojej karty kredytowej. Niektóre karty automatycznie przedłużają gwarancję. Być może już jesteś ubezpieczony bezpłatnie.

Inaczej jest z samochodami. Jeśli samochód ma wysokie koszty naprawy lub planujesz nim jeździć do końca życia, przedłużona gwarancja ma sens. Ale do tostera? Pomiń ten punkt. Zainwestuj te pieniądze w fundusz awaryjny. Gotówka oznacza elastyczność. Nie ma żadnych papierowych gwarancji.

Trudna prawda

Kupowanie rzeczy nie rozwiązuje problemu niepokoju na emeryturze. Planowanie decyduje. Lum podkreśla, że ​​jeśli nie potrafisz jasno wyjaśnić, w jaki sposób dana inwestycja zarabia, nie kupuj jej. Kropka. To proste. Większość emerytów ponosi porażkę nie dlatego, że nie mają wystarczającego majątku, ale dlatego, że pozwalają innym decydować, jak te aktywa powinny wyglądać.

Czy cisza wydaje się kosztownym wydatkiem? Może. Jednak comiesięczne płacenie za niepotrzebne bezpieczeństwo jest kosztowne. Pozostaje pytanie: co kupujesz, co nic ci nie daje?