Euro to nie tylko pieniądze. To oświadczenie polityczne zawarte w papierze i wybite w metalu.
Wprowadzone jako jednostka rozliczeniowa w styczniu 1999 r. euro trafiło do portfeli dopiero w 2002 r. Europa spędziła tę dekadę w pełnym napięcia oczekiwaniu. Cel na papierze był prosty: uczynić Europę silniejszą potęgą gospodarczą. Uprość handel. Zapewnij równość cen ponad granicami.
Na niektórych to zadziałało. Dla innych nie.
Dziś euro jest wspólną walutą 18 krajów Unii Europejskiej. Posiada również status oficjalny na wielu terytoriach spoza UE. Ale nie wszyscy dołączyli do tego „klubu”.
Wielka Brytania i Szwecja odmówiły jego natychmiastowego wdrożenia. Zachowali własne systemy. Dania poszła dalej: wyborcy odrzucili w referendum euro.
Okres przejściowy był chaotyczny. Banknoty i monety pojawiły się w styczniu 2002 r. Do 1 marca tego samego roku stały się jedynym prawnym środkiem płatniczym w krajach uczestniczących.
Zwolennicy euro wierzyli, że wzmocni to handel międzynarodowy. Myśleli, że usunie to koszty transakcji. Oczekiwali, że ceny się wyrównają.
Czy to się wydarzyło?
Spójrz na oszczędności. Kawa w Paryżu jest droższa niż w Berlinie. Równość cen to mit. Wspólna waluta nie stworzyła jednolitych cen na rynku.
Ale korzyści handlowe są realne. Firmy nie wymieniają już walut przy każdej transakcji transgranicznej. Pozwala to zaoszczędzić miliony na opłatach. Przyspiesza to obliczenia.
Dla podróżujących euro jest wygodą. Jeden portfel na większość Europy kontynentalnej. Koniec z wymienianiem gotówki na każdej granicy.
Dlaczego niektóre kraje pozostały na uboczu?
Suwerenność ma znaczenie. Kontrolowanie stóp procentowych i podaży pieniądza to potężna broń. Wielka Brytania utrzymała funta. Szwecja – korona. Dania w głosowaniu odrzuciła euro.
Nie chodziło tylko o gospodarkę. To była kwestia tożsamości.
Euro pozostaje potężnym instrumentem. Łączy ze sobą gospodarki. Wymusza współpracę. To także powoduje uzależnienie.
Kiedy strefa euro się potyka, wszyscy to odczuwają. Grecja doświadczyła zniszczenia. Niemcy odczuli cios. Wspólna waluta nie chroni przed recesjami. Ona je wzmacnia.
Jednak euro nadal istnieje. Stanowi podstawę gospodarki dużej części Europy.
Marzenie o zjednoczonej Europie zaczęło się od tej waluty. Rzeczywistość okazała się bardziej złożona. Ale ona tu jest. I ona tu zostanie.


















