Joe Allen chciał poznać imię robota. Pomyślałem, że podwójny kieliszek whisky, który wypiliśmy w hotelowym barze, całkowicie zamącił jego umysł, gdy biegł w stronę robota kurierskiego. Wpadłem w panikę. Jedyną okazją do rozmowy z Allenem na osobności była podróż na lotnisko. Specjalnie poleciałem do Atlanty, żeby przeprowadzić z nim wywiad. Ten człowiek, prorok antytechnologii, zasłynął w studiu War Room Steve’a Bannona. Ale gdy tylko przybyłem, Allen oznajmił, że musi natychmiast wyjść.
Na szczęście jego lot był stale przekładany. Dzięki temu miałem czas na obserwowanie go. Poszliśmy spotkać się z przyjaciółmi w pobliżu. Unikał pytań o to, kim byli. Zamiast tego zaczął mówić o „odwrotnej osobliwości”. Teoria jest prosta i przerażająca. Polegamy na sztucznej inteligencji we wszystkim. W końcu nasza inteligencja i kreatywność ulegną upadkowi pod ciężarem tego uzależnienia. Jego przyjaciele w restauracji nie wiedzieli o mnie zbyt wiele. Jeden z nich zadzwonił do Allena, aby potwierdzić ETA. „Przyprowadzam przyjaciela” – powiedział mu Allen. Potem pauza. „No cóż, przyjaciel-wróg” (wróg ). Spojrzał na mnie z ukosa, dając jasno do zrozumienia, że wykorzystuje mnie dla celów.
Centrum Atlanty jest zalane tymi robotami. Dostarczają burgery. Przynoszą tacos. Allen dogonił jednego. Z przodu były białe światła. Oczy. Przeczytał nazwisko na boku: „CJ”. Przypomniało mi to jego książkę „Dark Age: Transhumanism and the War on Humanity”*. Kogo zastąpił CJ? Pracownik ludzki. Oczy robota patrzyły na mnie. Bezwładny. Tragiczny.
Ludzie pytają, dlaczego tu jestem. Mówię im, że centra danych są nienawidzone. Sprawdzam, czy oni też nienawidzą AI. To prawda. Ale ta obsesja zżera mnie od środka. O energii i środowisku pisałem od lat. Nigdy nie widziałem takiej wściekłości. Ona jest religijna. Jest wściekła. A co najdziwniejsze? Łączy skrajności polityczne.
Znajomy właśnie wysłał mi post. Konto białego chrześcijańskiego nacjonalisty w X. To jest rysunek Smokey Bear wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Stoi przed płonącą konstrukcją, która wygląda jak centrum danych. Tekst brzmi: „TYLKO TY MOŻESZ ZAPOBIEC POŻAROM CENTRÓW DANYCH”. Co się dzieje?
Był czas, kiedy mieszkałeś obok jednego z nich i było ci to obojętne. Przez dziesięciolecia po prostu się pojawiali. Cichy. Budowano je tam, gdzie jest światłowód i tania energia elektryczna. Dolina Krzemowa. Waszyngton. Przechowywali nasze zdjęcia. Transmitowali nasze programy. Wykonywali głupie i ważne zadania, które my wykonujemy online w każdej minucie dnia.
Ale teraz? Wściekłość jest szokująca. Zwinny ruch (wobec zmian nie na moim podwórku) był jedynym czynnikiem napędzającym. Ludzie nie ufali tajemniczym korporacjom budującym obiekty w ich sąsiedztwie. Teraz jest to pełnoprawny ruch. Niedawny sondaż Instytutu Gallupa wykazał, że 70% Amerykanów sprzeciwia się centrom danych na swoim obszarze. Ataki na polityków. Zagrożenia dla dyrektorów technologicznych. W Nowym Jorku wprowadzane są moratoria. Zakazy wydawane są w głęboko czerwonych (republikańskich) hrabstwach Teksasu. Ludzie są aresztowani podczas przesłuchań publicznych w Kalifornii i New Jersey.
Waszyngton spał i śnił. Nie byli przygotowani na reakcję. Szczerze mówiąc, Kongres nie mógł sobie z tym poradzić. Ledwo potrafią pisać SMS-y. Jako pierwsi narzekali na niesprawiedliwość prawicowi populiści. Marjorie Taylor Greene. Thomasa Masseya. W czerwcu 2024 r. Greene napisał na Twitterze o wykorzystaniu domeny Eminent (przejmowaniu własności prywatnej w interesie publicznym) do budowy „przyszłego Skynetu” na gruntach prywatnych. Nazwała to antyrepublikańskim.
Tymczasem Steve Bannon przygotowywał coś innego. Były doradca Trumpa cały czas posługuje się Allenem w War Room. Pod koniec 2024 r., gdy administracja Trumpa próbowała znieść ograniczenia dotyczące regulacji sztucznej inteligencji, koalicja Bannona je powstrzymała. Bannon powiedział ABC News, że mobilizuje bazę. „Chcę, żebyś chodził do każdego kościoła” – powiedział Allenowi. „Na każdym spotkaniu MAGA.” Bądź w czołówce.
Świat bezpieczeństwa AI to zazwyczaj mały, kazirodczy klub. Ludzie mieszkają w Londynie lub Berkeley. Kłócą się na czatach grupowych. Czy powinniśmy zatrzymać sztuczną inteligencję? Zabije nas. A może powinniśmy biec do przodu? On nas uratuje. Allen wkroczył na ten świat. Outsider. Mówi ich językiem, ale dodaje wariację na temat teorii spiskowej. Od czasu swojej książki z 2023 r. debatuje ze wszystkimi. Gary’ego Marcusa. Maks Więcej. Nel Watson. Pojawił się nawet z Maxem Tegmarkiem, czołowym naukowcem zajmującym się sztuczną inteligencją, w War Room. Insiderzy zaczęli spamować czaty grupowe. „Joe! Joe! Joe!”
Pod koniec 2024 r. Centrum Bezpieczeństwa AI zatrudniło Allena do doradzania nowej grupie. „Ludzie są na pierwszym miejscu”. Slogan. Ich celem jest nakłonienie zwykłych ludzi do żądania ograniczeń. Chroń cel ludzkości. Wydarzenie, w którym uczestniczyłem w Gruzji, było ich drugim przystankiem.
Sala była w połowie pełna. Studenci z nowego Klubu Bezpieczeństwa AI. Załoga pochodzi z More Perfect Union, lewicowego studia mającego obsesję na punkcie filmów przeciwdziałających centrom danych. Bogaci mieszkańcy Atlanty po trzydziestce. Błyszczące włosy. Partnerzy w komplecie.
Występ rozpoczął Jeremy Ornstein. Pracownik People First z rozczochranymi włosami. Doświadczenie w aktywizmie klimatycznym. „Mała grupa u władzy pędzi naprzód” – powiedział. Ton Obamy. Władza i zysk.
Potem wyszedł Allen. Klamra paska z flagą. – Co się dzieje, Gruzja. Stał przed białą tablicą. Narysował robota w stylu Jonesa Keeping Up with the Joneses, celującego z pistoletu promieniowego w oszołomionych patyków. „NAJPIERW LUDZIE” wielkimi literami. Podkreślone cztery razy.
Pokazał klipy Sama Altmana. Wstawiono materiał filmowy przedstawiający Marshalla Applewhite’a, przywódcę sekty Heaven’s Gate. Metafora? Liderzy AI uważają, że musimy zresetować nasze ciała. Wspiąć się. Poznaj superumysł. Publiczność zaśmiała się nerwowo.
W wykładach Allena mieszają się prawicowe klisze z psychodelicznymi dystopiami. Mówi o technologicznych oligarchach, którzy zastąpią ludzkość robotami. To brzmi szalenie. Dopóki nie przypomnisz sobie. Elon Musk ma firmę opracowującą chipy mózgowe. Sam Altman napisał, że ludzie to jedynie „biologiczne programy ładujące” dla cyfrowej inteligencji. Potem znikamy.
“Nawet jeśli maszyny są mądrzejsze” – zagrzmiał Allen, “musisz walczyć. Jeśli nie, jesteś słabeuszem. Leżysz i pozwalasz, aby samochód przejechał po tobie jak monster truck. Nikt tego nie chce.” Poczułem nagły przypływ zgody. Tak. Piekło tak.
Zakończył apelem do publiczności. Do ekologów: „Najpierw Ziemia!” Do patriotów: „Najpierw Ameryka!” Do wszystkich, którzy mają ogień w żyłach: „W epoce maszyn ludzie są na pierwszym miejscu!” Prawie wstałem.
„Przyjaciele”, do których mnie zaciągnął, to ci sami elegancko ubrani mieszkańcy Atlanty, z jego wykładu. Goniliśmy roboty. Piliśmy whisky. Potem dołączyli do nich. Zapytałem, czy ma jakieś przyjemne wspomnienia technologiczne. Opublikował kilka artykułów dla stron internetowych alternatywnej generacji X grupy Jane’s Addiction. Rotten.com. Chwila obecna? Teda Kaczyńskiego.
Allen pisał o znalezieniu manifestu Unabombera w Internecie pod koniec lat 90. Kaczyński, genialny matematyk, który bombardował kadrę kierowniczą korporacji, napisał „Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość”*. Rząd opublikował go, aby powstrzymać bomby. Allen nazwał logikę Kaczyńskiego jaśniejszą niż jakikolwiek guru technologii.
Ten wpływ jest widoczny. W War Room Allen zachowuje się jak kaznodzieja. Ostrzeżenie przed dystopią. Jego twórczość dotyczy horroru ciała. Co dzieje się z naszą duszą, gdy nasze ciało zostaje zdigitalizowane? Zapytałem, dlaczego ludzie nienawidzą centrów danych. Dał mi odpowiedź, która mnie ostudziła.
„Jeśli spojrzysz na płód” – powiedział – „zobacz, jak rośnie mózg. Jak powstają neurony. To jest niesamowite”. Centra danych? Pomyśl o nich jak o neuronach Antychrysta. To właśnie widzimy. Fałszywi MESJASZE.
Dotarliśmy do restauracji. Przyjaciele zwolnili miejsce. Zamówiliśmy chleb. Jedną z nich była Hannah Cox. Influencerka ze 100 tys. obserwujących na X. Jej mąż pracuje w branży technologicznej. Był „całkowicie oszołomiony” faktem odbierania pracy przez sztuczną inteligencję. Nazywa siebie „bezdomną politycznie”. Przyszła na wykład Allena. Nie dlatego, że go kocha. Ale ponieważ czuje: coś jest nie tak.
Jej karma różni się od mojej. Mówi mi, że jej kanał został scalony. Wszyscy uważają, że centra danych są potrzebne do nadzoru. Wszechobecny strach. Wydaje się, że doszliśmy już do wniosku.
Dwa dni po tym, jak odwiozłem Allena na lotnisko, pojechałem do hrabstwa Troup. Na południe od Atlanty. Spotkałem lokalnego aktywistę Gage’a Baileya. Czekał. Kawiarnia. Przed nim stosy dokumentów. Kodowane kolorami. Lodowaty napój z górą bitej śmietany.
Bailey jest demokratą. Dyplom z ekologii. O centrach danych usłyszałem wiosną 2024 roku. Znajomy wspomniał o jednym na starych terenach przemysłowych. Brak szczegółów. Brak statystyk zużycia energii. Bez informacji o zużyciu wody. Więc Bailey zaczął odkrywać. Napisałem 13-stronicową notatkę. Wszędzie przypisy. Źródła pierwotne. Chciał poznać koszty środowiskowe.
Podobnie jak wielu pierwszych uczestników tej walki, Bailey początkowo nie nienawidził technologii. Zaczął od tego, że nienawidził braku przejrzystości. Ale złość wzrosła. A teraz to się rozprzestrzenia.























