Monopol i konkurencja to nie tylko akademickie hasła. Są to niewidzialne tryby, które obracają się podczas każdej transakcji, której dokonujesz. W ekonomii terminy te definiują złożone i zawiłe relacje między firmami. Monopol w teorii jest prosty: jeden dostawca ma wyłączne prawa do produktu, który nie ma substytutów. On ustala cenę. Płacisz. Nie przejmuje się konkurentami.
Konkurencja jest odwrotnie. To jest pole bitwy.
Struktura rynku zależy od sposobu, w jaki firmy produkują i dystrybuują towary. Struktury te określają, kto ma władzę. Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego niektóre ceny pozostają wysokie, a inne spadają, należy zwrócić uwagę na trzy czynniki. Stężenie. Rozróżnianie. Bariery wejścia.
Liczba graczy
Koncentracja sprzedawców mierzy liczbę sprzedawców w branży i ich udział w rynku.
Kiedy istnieją setki sprzedawców, a każdy z nich ma mikroskopijny udział w rynku, nazywamy to konkurencją atomistyczną. Jeśli jeden sprzedawca zmieni cenę lub produkcję, nikt tego nie zauważy. Rynek się tym nie przejmuje.
Najczęściej mamy do czynienia z oligopolem. Liczba sprzedawców tutaj jest niewielka. Każdy ma znaczący udział. Jeśli ktoś obniży ceny, konkurencja reaguje natychmiast. Mogą negocjować cenę lub rozpocząć kontr-kampanię. To subtelny taniec współzależności. Nawet jeśli w branży jest kilku małych graczy, tak długo jak dominuje kilku gigantów, panuje oligopol.
Potem mamy monopol jednej firmy. Jeden sprzedawca kontroluje całą produkcję. Ustala cenę i ilość bez obawy o reakcję konkurencji. Moc jest absolutna.
Dlaczego produkty nie są identyczne?
Strukturę rynku kształtują także preferencje konsumentów. W niektórych branżach produkty są towarami konsumpcyjnymi (towarami). Podstawowe uprawy są identyczne. Buszel kukurydzy to buszel kukurydzy.
W innych branżach produkty są zróżnicowane. Kupujący wolą markę X od marki Y. Ta preferencja jest subiektywna. Z wymierną jakością ma to niewiele wspólnego. To jest kwestia reklamy. Znaki towarowe. Unikalny projekt.
Siła tej preferencji waha się od słabej do intensywnej. Jest on zazwyczaj najwyższy wśród rzadko kupowanych towarów konsumpcyjnych. Prestiżowe przedmioty. Obecny. Kiedy zróżnicowanie jest silne, sprzedawcy zyskują siłę cenową. Mogą pobierać więcej, ponieważ klienci uważają, że produkt jest wyjątkowy.
Mur wokół branży
Branże różnią się znacznie pod względem łatwości wejścia na rynek nowym sprzedawcom. Bariery wejścia to przewaga, jaką cieszą się przedsiębiorstwa zasiedziałe nad potencjalnymi uczestnikami rynku.
Bariery te mogą mieć charakter strukturalny. Operatorzy obecni na rynku mogą ponosić niższe koszty ze względu na korzyści skali. Nowi uczestnicy musieliby pracować przy wyższej bazie kosztów, aby osiągnąć próg rentowności. Ponadto obecni sprzedawcy mogą dyktować wyższe ceny, ponieważ kupujący są lojalni.
Bariery istnieją również wtedy, gdy branża wymaga ogromnego udziału w rynku, aby przynosić zyski. Nowa firma może wejść na rynek, ale jeśli uda jej się zdobyć tylko 1% rynku, marnuje pieniądze. Ona zawodzi.
Ekonomiści dzielą trudności na wejściu na trzy przybliżone stopnie.
Zablokowanie wejścia umożliwia obecnym sprzedawcom ustalanie cen monopolistycznych bez przyciągania nowej konkurencji. Ściana jest za wysoka.
Trudne wejście pozwala cenom wzrosnąć powyżej minimalnych kosztów przeciętnych. Nie do poziomu monopolu, ale na tyle wysokiego, aby generować nadmierne zyski. Niektórzy nowi sprzedawcy mogą próbować, ale wielu będzie zniechęconych.
Łatwe wejście oznacza, że sprzedający nie mogą podnosić cen powyżej minimalnego kosztu średniego. Jeśli tak się stanie, nowi konkurenci zaleją rynek, co spowoduje ponowne obniżenie cen.
Zachowanie a wyniki
Przydatne jest rozróżnienie pomiędzy zachowaniem rynku a wynikami rynkowymi.
Zachowanie jest tym, co robią firmy. Zawiera politykę cenową. Strategie koordynacyjne. Sposób, w jaki podejmują decyzje, jest spójny z działaniami konkurencji.
Wynik jest konsekwencją. To jest stan ostateczny. Zależność pomiędzy ceną sprzedaży a kosztami. Objętość wydania. Efektywność produkcji. Postęp technologiczny.
Debata o monopolu toczy się wokół efektywności. Zwolennicy twierdzą, że zintegrowane operacje na dużą skalę obniżają koszty. Twierdzą, że monopole eliminują marnotrawną konkurencję. Racjonalizują działania. Eliminują nadmierną pojemność. Pewność pozwala na długoterminowe planowanie i racjonalne inwestycje.
Kontrargument jest ostry. Władza monopolistyczna wykorzystuje konsumentów. Produkcja jest ograniczona. Wybór jest ograniczony. Ceny są zawyżane w celu wyciągnięcia nadmiernych zysków.
Bez konkurencji zanika motywacja do wydajnej pracy. Czynniki produkcji nie są wykorzystywane w najbardziej ekonomiczny sposób. Rynek nie alokuje zasobów optymalnie.
Kto wygra w tym scenariuszu? Konsument zwykle traci. Monopolista wygrywa. Argument dotyczący wydajności jest przekonujący, dopóki nie zobaczysz ceny.
W następnej sekcji przyjrzymy się, jak te struktury sprawdzają się w rzeczywistych branżach. Nie wszystkie monopole są sobie równe. Niektóre są chronione prawem. Inni używają czystej skali. To rozróżnienie ma znaczenie.
Niewidzialna ręka i akceptacja ceny
Doskonała konkurencja wyznacza podstawowy poziom zachowań rynków atomistycznych. Jest to teoretyczny standard, według którego mierzy się inne konstrukcje przemysłowe. Należy obok konkurencji monopolistycznej do kategorii przemysłów atomistycznych.
Na rynku doskonale konkurencyjnym wielu małych sprzedawców oferuje identyczny produkt. Nie ma żadnego zróżnicowania. Kupujący i sprzedający wchodzą w interakcję na wspólnej arenie, na której żaden uczestnik nie ma wpływu na cenę. Nie masz wpływu na cenę rynkową. Musisz to zaakceptować.
Cena jest bezosobowa. Powstaje w wyniku zderzenia zagregowanej podaży i zagregowanego popytu wszystkich uczestników. Ponieważ jest tak wielu sprzedawców, zmowa jest niemożliwa. Ogólne porozumienie w sprawie ceny lub produkcji jest strukturalnie niemożliwe. Każda firma działa niezależnie.
Regulacja produkcji zgodnie z sygnałami rynkowymi
Każdy sprzedawca patrzy na aktualną cenę rynkową. Zakłada, że cena ta nie ulegnie zmianie na skutek jego indywidualnych działań. Następnie dostosowuje swoje zwolnienie. Cel jest prosty: maksymalizować całkowity zysk.
Tworzy to paradoks. Chociaż zmiana w produkcji jednego sprzedawcy jest znikoma, skumulowany efekt działań każdego sprzedawcy jest ogromny. Zagregowana podaż zmienia się znacząco. W związku z tym zmienia się cena rynkowa. Spada, jeśli podaż przewyższa popyt. Zwiększa się, jeśli podaż jest ograniczona.
Proces trwa. Sprzedawcy nadal dostosowują wydanie. Ceny nadal się zmieniają. Dopóki nie zostanie osiągnięta równowaga.
Osiąganie równowagi
Równowaga występuje, gdy całkowita produkcja, którą chcą wyprodukować sprzedawcy, odpowiada całkowitej produkcji, którą chcą kupić kupujący. W tym momencie rynek się oczyszcza. Cena chwilowo się ustabilizuje.
Adam Smith opisał ten mechanizm wieki temu. Nazwał to „niewidzialną ręką rynku”. To wcale nie jest ręka. Jest to wynik niezależnych decyzji mających na celu osiągnięcie zysku. Rynek reguluje się sam.
„Niewidzialna ręka” prowadzi ceny w stronę tymczasowej równowagi bez scentralizowanej kontroli koordynacyjnej.
Model ten zakłada racjonalne zachowanie. Zakłada obecność doskonałej informacji. W rzeczywistości dochodzi do tarcia. Jednak jako standard oceny zachowań rynkowych pozostaje podstawowym punktem odniesienia dla zrozumienia branż, w których ceny są brane za oczywistość.
Kiedy cena jest ustalona na tyle wysoko, że gracze o ustalonej pozycji mogą osiągnąć zyski przekraczające standardową stopę procentową, na rynek gromadzą się nowi sprzedawcy. Podaż gwałtownie rośnie. Ostatecznie cena spada do minimalnego poziomu średnich kosztów produkcji, który uwzględnia godziwy zwrot z inwestycji. Zmień scenariusz w drugą stronę. Jeśli ceny są zbyt niskie, a sprzedawcy ponoszą straty, opuszczają rynek. Podaż maleje. Cena powraca do tego samego długoterminowego punktu równowagi.
Na tym polega mechanizm czystej rywalizacji. Wynik? Produkcja przemysłu osiąga maksymalny możliwy poziom. Ceny osiągają najniższy możliwy poziom. Cała produkcja odbywa się po najniższych możliwych średnich kosztach, ponieważ wymusza to konkurencja. Nikt nie otrzymuje nadmiernych zysków, które mogłyby zniekształcić podział dochodów.
Wada ideału doskonałej konkurencji
Ekonomiści często chwalą ten model jako złoty standard dobrobytu. Nie powinno to być jednak świętowaniem bezwarunkowym. Doskonała konkurencja jest idealna tylko wtedy, gdy większość branż działa w ten sposób. Wymaga także swobodnego przepływu pracy i kapitału pomiędzy sektorami. Jeśli te warunki nie są spełnione, zasoby nie są alokowane w celu maksymalizacji satysfakcji klienta.
Jest też ciemna strona. Czy firmy działające na w pełni konkurencyjnych rynkach otrzymają wystarczającą ilość pieniędzy, aby ponownie zainwestować w lepszy sprzęt? Prawdopodobnie nie. Innowacyjność jest tłumiona. Margines jest za mały.
Następnie następuje „niszczycielska konkurencja”. Spójrz na rynki węgla, stali, produktów rolnych lub wczesnych rynków motoryzacyjnych. Historia pokazuje, że sektory te gromadzą ogromne nadwyżki mocy produkcyjnych. Sprzedawcy ponoszą chroniczne straty. Rynek nie jest w stanie dokonać korekty wystarczająco szybko, aby społeczeństwo miało cierpliwość. Ludzie nie odchodzą z branży. Niewidzialna ręka porusza się zbyt wolno. W końcu wkracza rząd, ograniczając podaż lub utrzymując ceny na niskim poziomie, aby utrzymać rentowność firmy.
Nawet przy tych zastrzeżeniach doskonała konkurencja pozostaje podstawowym miernikiem. Używasz go do oceny, jak radzą sobie inne struktury rynkowe.
Rzeczywistość konkurencji monopolistycznej
Prawdziwe życie jest bardziej zagmatwane. Konkurencja monopolistyczna łączy atomistyczną strukturę ze zróżnicowaniem produktów. Trendy nadal odzwierciedlają doskonałą konkurencję, ale liczą się niuanse.
Ponieważ Twój produkt różni się nieco od pozostałych, możesz nieco podnieść lub obniżyć cenę. Niewiele. Nadal jesteś powiązany z szerszymi siłami rynkowymi. Nie możesz dyktować warunków.
Konkurencja tutaj nie polega tylko na cenie. Chodzi o promocję sprzedaży. Polega na dostosowaniu produktów do konkretnych klientów. Każdy gra w tę grę. Nikt tak naprawdę nie wygrywa średnio. Długookresowe ceny równowagi są ostatecznie wyższe, ponieważ odzwierciedlają dodatkowe koszty marketingu i różnicowania.
Kupujący płacą więcej. Zyskują większą różnorodność. Niektórzy sprzedawcy odnoszą duże sukcesy, zdobywając udział w rynku. Zarabiają powyżej podstawowej stopy procentowej. Inni tracą. Jest to gra o dużej wariancji. I podobnie jak w przypadku doskonałej konkurencji, konkurencja monopolistyczna może ucierpieć z powodu destrukcyjnej konkurencji. Zbyt wiele firm wchodzi na rynek pomimo ryzyka straty. Gromadzi się nadwyżka mocy produkcyjnych. Rynek jest przeciążony.
Wyłączna kontrola
Monopole jednoosobowe są rzadkością poza regulowanymi przedsiębiorstwami użyteczności publicznej. Jednak ich badanie ustanawia biegun przeciwny doskonałej konkurencji.
Monopolista jest jedynym dostawcą. Może ustalić dowolną cenę, pod warunkiem, że zaakceptuje wielkość sprzedaży, jaką generuje ta cena. Popyt zwykle spada wraz ze wzrostem cen. Cel monopolisty jest jasny: ustalić cenę maksymalizującą zysk, biorąc pod uwagę stosunek nakładów i produkcji.
Ograniczając produkcję, monopolista podnosi cenę. Taka możliwość nie jest dostępna w przemyśle nuklearnym.
Monopolista pobiera cenę znacznie wyższą od kosztów produkcji. Zyski rosną powyżej normalnych zysków. Głośność wyjściowa jest niższa. Ceny są wyższe niż na rynku konkurencyjnym. To, czy produkują przy minimalnych kosztach średnich, zależy od ich wewnętrznej wydajności. Nie ma zewnętrznego nacisku, który wymuszałby efektywność. Jeśli są marnotrawstwem, pozostają marnotrawstwem.
Jeśli wejście zostanie całkowicie zablokowane, monopolista ustala cenę tak, aby maksymalizować zyski branży. Jeśli wejście na rynek jest po prostu trudne, a nie niemożliwe, mogą ustalić cenę na tyle niską, aby zniechęcić potencjalnych konkurentów, ale wciąż powyżej poziomu konkurencyjnego. Dopóki maksymalizuje długoterminowe zyski, strategia pozostaje opłacalna.
Równowaga oligopolu
Oligopole są hybrydowe. Łączą siłę monopolistyczną z presją konkurencyjną. Wynik zależy od konkretnej struktury. Ile jest firm? Jak podobne są produkty? Jak łatwo jest im koordynować działania? Napięcie pomiędzy zmową mającą na celu podniesienie cen a dumpingiem mającym na celu odebranie udziału konkurentom determinuje funkcjonowanie rynku.
W oligopolu zasady gry zmieniają się, gdy na rynku pozostaje już tylko kilku sprzedawców. Każdy z nich ma taki udział w rynku, że najmniejsze działanie jednego gracza powoduje reakcję łańcuchową w całej branży. Nie możesz dostosowywać swoich zasad w izolacji. Jeśli zmienisz cenę, Twoja konkurencja to zauważy. Zareagują. Tworzy to cykl założeń i reakcji, który napędza rynek.
Rozważ obniżki cen. Sprzedawca A znacznie obniża swoje stawki poniżej średniej w branży. Cel jest prosty: wybrać klientów. Jeśli konkurenci utrzymają ceny na tym samym poziomie, Sprzedawca A zwiększy wielkość sprzedaży. Jednak w oligopolu konkurenci rzadko pozostają bierni. Mogą zgodzić się na niższą cenę. Nikt nie zdobędzie udziału w rynku. Każdy otrzyma mniejszy zysk. Mogą też zareagować przesadnie, jeszcze bardziej obniżając ceny, aby ukarać Sprzedawcę A. Sprzedawca A stoi teraz w obliczu wojny cenowej, której nie chciał.
Odwrotna sytuacja ma miejsce, gdy ceny rosną. Jeśli Sprzedawca A podniesie ceny, ryzykuje utratę klientów na rzecz konkurentów, którzy utrzymują niskie ceny. Sprzedawca A najprawdopodobniej powróci do poprzedniego poziomu cen. Ale jeśli konkurenci zobaczą szansę, oni również mogą podnieść ceny. Podstawowy poziom cen w całej branży rośnie. Zwiększa się łączny zysk grupy.
Ta współzależność oznacza, że żaden sprzedawca nie działa na ślepo. Próbują odgadnąć, jak zareagują inni. W rezultacie rzadko ustala się cenę równą minimalnemu kosztowi przeciętnemu obserwowanemu w warunkach doskonałej konkurencji. Nie zawsze jest to też maksymalna możliwa cena monopolistyczna. Zamiast tego tworzy się szereg poziomów „równowagi”. Dokładny punkt zależy od konkretnej dynamiki zaangażowanych firm.
Kruchość zmowy
Ponieważ firmy są tak współzależne, zmowa staje się realną strategią. Nie zawsze wymaga to podpisania umowy. Może to być ukryty spisek. Z biegiem czasu rozwija się wzorzec reakcji. Jeśli jedna firma podnosi ceny, inne idą jej śladem. To staje się powszechne.
W Stanach Zjednoczonych wyraźne porozumienia kartelowe są nielegalne. Prawo zabrania bezpośrednich działań uzgodnionych. Jednak ukryte porozumienia – milczące porozumienia – są powszechne. Te ukryte oferty są kruche. Mogą upaść, jeśli spadnie popyt. Mogą upaść, jeśli technologia się poprawi, umożliwiając jednej firmie cięcie kosztów przy jednoczesnym zachowaniu zysków, zakłócając jednolity front.
W innych krajach zachodnich zasady są inne. Formalne wynegocjowane porozumienia, zwane kartelami, są często legalne, o ile są kompleksowe. Bez względu na to, czy są one legalne, czy nie, wyraźne czy ukryte, ceny w oligopolu są „administrowane”. Są one ustalane przez sprzedawców zarządzających swoimi konkurencyjnymi relacjami, a nie przez bezosobowe siły podaży i popytu działające w próżni.
Konflikt celów
Efektywność rynku jest różna w oligopolach, ponieważ firmy mają dwa sprzeczne cele.
- Maksymalizacja całkowitego zysku: Chcą pobierać ceny, które maksymalizują łączne zyski. Wymaga to współpracy i niezmiennie wysokich cen.
- Maksymalizacja zysku indywidualnego: Każda firma chce zgarnąć jak największy kawałek tortu, często kosztem konkurencji.
Równowaga pomiędzy tymi celami zależy od koncentracji rynku. Kiedy na rynku jest tylko dwóch lub trzech dużych graczy, ich działania mają ogromny wpływ. Środek odstraszający przed oszustwem jest silny. Jeśli obniżysz cenę w stosunku do partnera, zareaguje on agresywnym odwetem. Na rynkach wysoce skoncentrowanych i pozbawionych dostępu do rynku napięcie to często rozwiązuje się na korzyść monopolistycznego poziomu cen.
Kiedy wejście na rynek jest jedynie utrudnione, ale nie zablokowane, ceny pozostają niższe, aby zniechęcić nowych konkurentów. Jeśli jednak przyjrzysz się bliżej rzeczywistym transakcjom, reklamowana cena może być wysoka. Rzeczywista cena transakcyjna może być jednak niższa ze względu na tajne rabaty dla konkretnych nabywców. Ten tajny dumping powoduje spadek średnich cen.
Konkurencyjne peryferie
Nie wszystkie oligopole są monolityczne. Często masz do czynienia z „rdzeniem” dużych, współzależnych firm otoczonym „konkurencyjnymi peryferiami” małych sprzedawców. Ci mali gracze nie mają władzy ustalania cen, ale mają wystarczającą wielkość sprzedaży, aby coś zmienić. Ich obecność zmusza duże firmy do ograniczenia wysokości, jaką mogą pobierać ceny. Jeśli główne firmy staną się zbyt chciwe, firmy peryferyjne zabiorą udział w rynku.
Ekonomiści twierdzący, że cen oligopolowych nie da się odróżnić od cen konkurencyjnych, są w mniejszości. Statystyki zwykle pokazują, że ceny i zyski utrzymują się powyżej poziomów konkurencyjnych, chociaż nie zawsze osiągają pełne ekstremum monopolistyczne.
Konkurencja pozacenowa
Kiedy produkty są zróżnicowane, konkurencja przenosi się z ceny na promocję i rozwój. Duzi współzależni sprzedawcy mogą ograniczyć te koszty do poziomu monopolistycznego, jeśli zaczną działać w zmowie. Jeśli jednak konkurencja jest zacięta, koszty promocji sprzedaży i inwestycje w badania i rozwój mogą gwałtownie wzrosnąć.
Oligopole często negocjują wysokie, jednolite ceny, angażując się jednocześnie w intensywną konkurencję pozacenową. Utrzymują niezmienioną cenę, ale wydają dużo na reklamę, funkcje i usługi, aby się wyróżnić. Dynamika ta jest szczególnie wyraźna, gdy koncentracja sprzedawców jest mniejsza, pozostawiając więcej miejsca na niezależne manewry.
Skuteczna konkurencja
Koncepcja „wykonalnej konkurencji” uznaje, że doskonała konkurencja jest ideałem, a nie rzeczywistością. W oligopolu pewien stopień siły rynkowej jest nieunikniony. Pytanie nie brzmi, czy firmy mają władzę, ale czy ta władza prowadzi do skutecznych wyników. Jeśli współzależność skutkuje stabilnymi cenami, rozsądnymi innowacjami i brakiem nadmiernych zysków, rynek można uznać za „wykonalny” nawet bez doskonałej konkurencji. Granice między oligopolem a monopolem lub konkurencją a zmową często zacierają się ze względu na strategiczne zachowania sprzedawców.
W większości branż nie obowiązują te same zasady. Struktury rynkowe zmieniają kryteria oceny wyników. Ekonomiści potrzebowali sposobu, aby ocenić, czy branża działa z korzyścią dla społeczeństwa, a nie tylko dla zysków akcjonariuszy. Aby to osiągnąć, ukuli termin wykonalna konkurencja. Tu nie chodzi o osiągnięcie jakiegoś teoretycznego ideału. Chodzi o to, żeby jak najbardziej zbliżyć się do tego ideału, biorąc pod uwagę realne ograniczenia danej branży.
Ta definicja jest śliska. Ze swej natury ma ono charakter subiektywny. Nie można jednoznacznie określić pojęcia „rozsądny”. Możemy jednak zidentyfikować odciski palców rynku, który radzi sobie dobrze.
Pięć filarów wydajności
Jeśli branża działa, to w dłuższej perspektywie wygląda to w określony sposób. Kryteria są pragmatyczne.
Po pierwsze, ważna jest cena. Ceny sprzedaży powinny oscylować wokół średnich kosztów produkcji. Nie wyżej. Jeśli zyski są znacznie wyższe niż normalna stopa zwrotu z inwestycji, rynek może zawieść konsumentów. Ceny powinny także reagować na niższe koszty. Jeśli koszty surowców spadną, konsument powinien to zauważyć.
Po drugie, skala efektywności. Większość produkcji tego przemysłu powinna pochodzić z zakładów działających z największą wydajnością. A przynajmniej z obiektów o porównywalnej sprawności technicznej. Jeśli twoi główni konkurenci obsługują rozdęte i nieefektywne zakłady, cała branża upadnie.
Po trzecie, brak chronicznych strat. Przemysł nie powinien posiadać znacznych nadwyżek mocy produkcyjnych, które pozostają niewykorzystane nawet w okresie boomu gospodarczego. To jest nadwyżka mocy. Jest to sygnał, że zasoby są alokowane nieefektywnie lub konkurencja jest tłumiona.
Po czwarte, rozsądne wydatki. Koszty promocji sprzedaży nie powinny być zawyżane ponad poziom niezbędny do poinformowania kupujących. Jeśli wydajesz fortunę, aby informować klientów o dostępności i cenach, coś jest nie tak.
Po piąte, innowacja. Przemysł musi być postępowy. Musi wprowadzać lepsze i tańsze metody produkcji oraz udoskonalać produkty. Korzyści z postępu muszą przewyższać koszty.
Tam, gdzie zawodzą struktury rynkowe
Zastosowanie tych kryteriów do różnych struktur rynkowych ujawnia przewidywalne wzorce. Dane są surowe.
Nieregulowane monopole są prawie zawsze dysfunkcjonalne. Ograniczają produkcję. Ustalają ceny znacznie wyższe niż koszty. Kieszonkowe nadwyżki zysków. Alokacja zasobów staje się nieefektywna, a dystrybucja dochodów jest mocno wypaczona na korzyść właściciela.
Oligopole są bardziej złożone. Ich skuteczność zależy od dwóch zmiennych: koncentracji sprzedawców i barier wejścia.
Wysoka koncentracja i wysokie bariery wejścia naśladują zachowanie monopolu. Wydajność jest niska. Ceny są wysokie. Jednak, co dziwne, rynki te rzadko cierpią z powodu nieefektywności technicznej lub nadmiernych mocy produkcyjnych. Wielu graczy jest zwykle wysoce zoptymalizowanych.
Umiarkowana koncentracja i umiarkowane bariery wejścia? Lepsza. Zwiększa się efektywność zarówno pod względem stosunku ceny do kosztów, jak i efektywności technicznej. Mogą jednak cierpieć z powodu okresowej nadwyżki mocy produkcyjnych. Dlaczego? Ponieważ okresowe fale nowych uczestników przytłaczają rynek, zanim zyskają oparcie.
Przemysł nuklearny – ten, w którym działa wielu małych graczy – dąży do osiągalnej wydajności. Dopóki nie angażują się w destrukcyjną konkurencję, fragmentacja utrzymuje ceny na niskim poziomie i wspiera innowacje.
Ukryty koszt zróżnicowania
W branżach, w których produkty są zróżnicowane, istnieje pewien niuans. Jest to powszechne w oligopolach.
Kiedy marki wyglądają inaczej, wydają więcej. Nie tylko informować, ale i przekonywać. Zasoby są kierowane na kampanie reklamowe, które nie dodają wartości. Skierowane są na „zwykłe odmiany” projektu produktu – drobne zmiany, które tak naprawdę nie poprawiają podstawowej funkcji.
Z punktu widzenia realnej konkurencji jest to marnotrawstwo. Jest to hamulec dobrobytu materialnego.
Społeczeństwo czysto racjonalne preferowałoby branże o umiarkowanej lub niskiej koncentracji sprzedawców i niskich barierach wejścia. Najważniejsze byłoby, aby nie zachęcało to do skrajnego różnicowania produktów. Celem jest efektywność, a nie różnorodność dla różnorodności.
Stary argument, że branże te potrzebują ochrony prawnej przed „niszczycielską konkurencją”, jest nieaktualny. Dane są jasne. Wojny cenowe i agresywne wojny rynkowe są niezwykle rzadkie w krajach uprzemysłowionych. Rynek dokonuje samokorekty częściej, niż myślą organy regulacyjne.
Prawdziwym zagrożeniem nie jest chaos. Jest to cicha nieefektywność wysokich cen, niewykorzystanych mocy produkcyjnych i kosztów perswazji. To tutaj wyciekają pieniądze z systemu. A to rzadko kiedy znajduje odzwierciedlenie w raporcie kwartalnym.
Większość ludzi myśli, że rozumie, jak działają rynki. Widzą ceny, kupują towary i zakładają, że konkurencja zapewnia uczciwość. To założenie jest często błędne. Rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona i ukryta w przepaściach pomiędzy doskonałą konkurencją a czystym monopolem. Aby rozwiać mgłę nieporozumień, należy sięgnąć do podstawowych tekstów, które definiowały tę dziedzinę wiedzy. To nie tylko gromadzące się kurz relikty akademickie. Oto schematy tego, jak dzisiaj rozumiemy siłę biznesu.
Problem oligopolu
Punktem wyjścia jest uświadomienie sobie, że większość branż nie przypomina modeli nauczanych na wprowadzających kursach ekonomii. Przypominają bardziej bitwy. William Fellner w swojej książce „Konkurencja wśród niewielu” (1949, przedruk 1965) podchodzi do tej kwestii bezpośrednio. Jest to złożone rozwinięcie teorii oligopolu. Dlaczego to jest ważne? Ponieważ to właśnie w oligopolu ma miejsce większość działań korporacyjnych. Kilku gigantów patrzy sobie w oczy. Ceny nie są prostym równaniem. To jest gra psychologiczna. Fellner demonstruje mechanikę tego napięcia. To ekscytujące. Jest też przerażająco dokładny.
Następnie pojawia się koncepcja barier wejścia. Termin ten jest często używany powierzchownie. Joe S. Bain nadał mu konkretną treść. Jego książka „Barriers to New Competition” z 1956 roku pozostaje ostatecznym wprowadzeniem do tego tematu. Przygląda się temu, co powstrzymuje nowych graczy przed wejściem na rynek. Wymogi kapitałowe? Lojalność wobec marki? Kontrola nad zasobami? Bain przedstawia konsekwencje. Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego niektóre rynki wydają się być w stagnacji, przeczytaj Baina. Napisał także Organizację Przemysłową (1968, przedruk 1987). Jest to podręcznik ogólny, ale jest gęsty i wymagający. Obejmuje zarówno teorię, jak i empiryczną rzeczywistość monopolu i konkurencji. Zmusza Cię to do radzenia sobie z niezorganizowanymi danymi.
Widok prawny i ekonomiczny
Teoria to jedno. Egzekwowanie prawa to co innego. Carl Kaysen i Donald F. Turner napisali „Polityka antymonopolowa: analiza ekonomiczna i prawna” (1959, przedruk 1965). To doskonała analiza amerykańskiej polityki antymonopolowej. To nie tylko wskazówki prawne. To jest krytyka. Badają, jak prawo działa w praktyce w porównaniu z tym, jak powinno działać. Prawdziwa historia rozgrywa się w luce pomiędzy tymi dwoma stanami.
Po stronie teorii znajdują się dzieła klasyczne. Teoria konkurencji monopolistycznej Edwarda Chamberlina (wyd. 8, 1962) jest przełomowym wkładem. Zmienił sposób, w jaki myślimy o zróżnicowanych produktach. Nie kupujesz tylko „samochodu”. Kupujesz konkretną markę o określonych cechach. Ta odrobina monopolistycznej władzy zmienia wszystko. Ekonomia niedoskonałej konkurencji Joan Robinson (wyd. 2, 1969) jest równie wnikliwa. Analizuje ceny quasi-monopolowe. Pokazuje, jak ustalane są ceny, gdy masz pewną kontrolę nad rynkiem. To nie tylko podaż i popyt w próżni. To jest strategia.
Polityka i szersze systemy
Jaka jest rola rządu? Public Politics Toward Business autorstwa Williama G. Sheparda i Claire Wilcox (wyd. 8, 1991) jest dobrym podręcznikiem ogólnym. Obejmuje obszerne rozważenie polityk wpływających na monopol i konkurencję. Jest praktyczny. To nie jest tylko abstrakcyjna matematyka. Chodzi o zasady i konsekwencje.
Ale rynek nie istnieje w próżni. Kapitalizm, socjalizm i demokracja Josepha A. Schumpetera (wyd. 6, 1987) dostarcza zawsze błyskotliwej analizy. Schumpeter twierdzi, że innowacja burzy starą równowagę. Twórcza destrukcja. To brutalny proces. Ale jest to również konieczne. Polityka i rynki Charlesa E. Lindbloma (1977) patrzy na tę kwestię z szerszej perspektywy. Zajmuje się badaniem systemów polityczno-gospodarczych. Porównuje różne sposoby organizacji produkcji w społeczeństwach. Nie bez powodu jest to klasyk. Zmusza to do myślenia o polityce jako o części struktury rynku.
Specjalistyczne i zaawansowane frameworki
Czasami trzeba powiększyć
